Półmaraton Poznań 3.04.2011 – otwarcie sezonu

Rozpoczęcie sezonu wypadło w tym roku w Poznaniu. Do stolicy Wielkopolski wybraliśmy się w niedzielę o 4 rano spod stołecznego ratusza, w 7 osobowej grupie: Ania, Janusz, Adam, Przemek, Michał, Paweł oraz piszący te słowa. Po 4 godzinnej podróży i krótkim postoju na kawę dotarliśmy do celu. Na miejscu odebraliśmy nasze pakiety startowe poprzez znajomych Ani. Niestety organizatorzy nie przewidzieli, iż w niedziele rano też ludzie mogą dojechać na zawody. Po krótkiej rozgrzewce udaliśmy się w okolice linii startu gdzie spotkaliśmy znajomych i mieliśmy okazje wymienić kilka zdań z zawodnikami z czołówki polskiego speed skatingu. Nieszczęśliwie złożyło się, iż mieliśmy prywatnego fotografa i szofera… nieszczęśliwie gdyż, był nim Janusz, który dzień przed startem podczas treningu na Białołęce niefortunnie upadł i mocno obtarł kolano.
3..2..1… i ruszyli… . trasa przez pierwsze 500 m prowadzi nas z góry ul. Baraniaka. Razem z Przemkiem i Michałem łapiemy się w dość rozciągniętą z początku pierwsza grupę. Paweł Milewski oczywiście był już wtedy na samym przedzie Po niecałych 3km nasza grupa rozbiła się na kilka mniejszych grupek. Michał Ignaszak wyrwał ostro do przodu. Przemek i ja próbowaliśmy utrzymać się za nim, ale niestety tego dnia nie daliśmy rady. Po kolejny kilometrze odezwały się moje problemy z piszczelami i niedopasowaniem butów. Walka ze sprzętem nie jest niestety tak ciekawa jak walka na trasie, ale niestety tym razem nie miałem wyboru. Nogi bolały strasznie. Po kolejnych 2 km właściwie samotnej jazdy dogoniła mnie 3 osobowa grupka. Woziłem się strasznie, a właściwie próbowałem się utrzymać bo piszczele o mało nie pękły z bólu :/ Ok. 12 km dogonił mnie Adam Żukowski i Zico. Szczególny szacunek należy się temu pierwszemu, który jechał na 90 –tkach. Przez ostatnie kilometry jechaliśmy już razem. Jakiś kilometr przed metą dopadła nas kolejna grupa. Sytuacja skomplikowała się na kilkaset metrów przed metą przed ostrym zakrętem z ul. Baraniaka na Maltę. Udało mi się wejść w zakręt z przodu grupy… niestety kilka osób z tyłu nie miało tyle szczęścia. Dźwięk tarcia aluminiowych szyn o asfalt nie należy do najprzyjemniejszych… szczególnie gdy samemu się upada:D
Na mecie już tylko radość z ukończenia zawodów, bo wynik pozostawiał wiele do życzenia. Trochę narzekania, kilka Poweradów, trochę spaghetti i w drogę do Warszawy. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w restauracji pod złotymi łukami, gdzie mieliśmy okazje nadrobić stracone kalorie.
Podsumowując zawody to gratulacje należą się wszystkim, którzy ukończyli wyścig, a w szczególności Przemkowi i Annie, którzy okazali się najlepsi w swoich kategoriach wiekowych. Z naszej 7 osobowej załogi na uwagę zasługuje 5 miejsce w klasyfikacji ogólnej Pawła Milewskiego reprezentującego w tym roku barwy KKSW KRAK, oraz 15 miejsce najszybszego na zawodników WSR POLSKATER - Michała Ignaszaka.
Autor: Michał Machowski

Michał






