Półmaraton Giżycko – 3.07.2010

3 lipca, trzy tygodnie po Małej Dylewskiej, w Kamionkach k/Giżycka odbył się półmaraton będący drugą częścią I Mazurskiego Maratonu na raty. Zapisałam się, gdyż chciałam zdobyć drugą połówke medalu. Dzień zapowiadał się upalnie. Z Warszawy dojechałam do Gizycka autobusem. W Kamionkach spotkałam Łukasza z Gosią i wielu rolkarzy z całej Polski. W sumie przybyło ich około 70-ciu. Biuro zawodów mieściło się przy remizie Straży. Imprezę oficjalnie otworzył wójt gminy Giżycko. Start zaplanowano na godzinę 15tą. Przejechaliśmy jedną pętlę Kamionki do Bogacka i z powrotem, aby zapoznać się z trasą.Cztery razy trzeba było
ją pokonać. O 15 wystartowali najmłodsi, którzy mieli do pokonania ok.5200m. Dzieci walczyły bardzo dzielnie. Ok.16tej.wystartowali dorośli. Po 2600 m zjazd i nawrót, trzeba było hamować, zeby nie wylecieć za daleko a potem znowu rozpędzać się. Trasa wśród pól i lasów, delikatnie pagórkowata. Prawie cały czas w słońcu, asfalt niezłej jakości, jeśli chodzi o oznakowanie trudnych miejsc to było według mnie bardzo dobre. Upał dawał się we znaki, 7 nawrotów do wykonania, pomieszało mi się i po ostatnim nawrocie nie byłam pewna czy już ostatnie 2500m do mety. Po przejechaniu przez wszystkich dystansu, (podobno wg.GPS ponad 22-kilometrowej) przenieśliśmy się pod remizę. Posilaliśmy się bigosem, przy dźwiękach muzyki i zespołu roztańczonych dziewczyn. Niektórzy zawodnicy ruszyli w tany, również. Potem udekorowano najmłodszych i najstarszych, puchary przewidziane były dla każdej kategorii wiekowej. Była bardzo miła atmosfera, organizatorzy zadowowleni z frekwencji, impreza bardzo udana. Łukasz z Gosia podwieźli mnie do Giżycka na dworzec, gdzie o 19-tej wsiadłam do autobusu i kolejne 5 godzin spędziłam w drodze do domu. Męcząca podróż i żar z nieba, ale fajnie było i druga połowa medalu jest!:-)
Autor: Ewa Janko – Mielcarska

Michał






