II Maraton Sierpniowy im. Lecha Wałęsy – 28.08.2010

II maraton Sierpniowy imienia Lecha Wałęsy w tym roku uzyskał rangę Pucharu Świata w jeździe szybkiej. Szeroko rozreklamowana w środowisku rolkarskim impreza przyciągnęła do Gdańska setki zawodników z Polski i ze świata. Członkowie WSR Polskater wyruszyli na wybrzeże w sześcioosobowym składzie. Co ciekawe, potrzeba do tego było aż 5 samochodów bo większość jechała osobno.
Janusz, Grzesiek z Grójca, oraz ja postanowiliśmy wyjechać z Warszawy w piątek o 15, po 6 –godzinnej podróży dotarliśmy do Trójmiasta. Pakiety startowe w tym roku były prawie tak marne jak pogoda, która nas przywitała… . Widocznie Puchar Świata rządzi się swoimi prawami i większość pieniędzy idzie na nagrody, oraz zakwaterowanie dla gwiazd, a dla zawodników z krajowego podwórka nic nie zostaje.
Sobotni poranek również przywitał nas ulewą. Do godziny 9.30 lało jak z cebra… zimno… mokro… wszędzie błoto… aż nie chciało się wychodzić z samochodu. Właściwie bez rozgrzewki, wraz z Łukaszem, Adamem, oraz Przemkiem, których spotkaliśmy na miejscu, ustawiliśmy się na starcie. Ostanie dopięcie klamer i start… . Od razu uformował się jeden długi pociąg, który już na pierwszym zakręcie trochę się rozerwał. Szybszej jeździe z pewnością nie pomagała woda, stojąca jeszcze gdzieniegdzie na ulicy, a jakość asfaltu niestety pozostawiała miejscami wiele do życzenia.
Dla mnie maraton zakończył się już na 4 km, gdyż szyna postanowiła uciec ode mnie… . Siedząc na poboczu widziałem Janusza, Adama i Ewę jak śmigają obok mnie. Kolejne mijające mnie osoby, zadziałały mobilizująco i postanowiłem pomimo odkręconej szyny jakoś dotoczyć się do mety. Dzięki ślimaczemu tempu jakim jechałem, miałem okazję zostać zdublowanym przez samego Severina Widmera, który mimo śliskiej nawierzchni pomknął koło mnie jak strzała.
Na mecie medal i Redbull. Zdziwił mnie tylko widok przebranego już Przemka, który jak się później okazało jechał półmaraton, ale został zdyskwalifikowany za start z zawodnikami maratonu. Może to dziwić tym bardziej, iż w regulaminie było wyraźnie napisane o wspólnym starcie maratonu i półmaratonu. Niestety takie rzeczy zdarzają się nawet na najwyższej rangi imprezach. Ok. godziny 14.30 wyruszyliśmy w drogę powrotną do Warszawy, mając ze sobą bogaty bagaż doświadczeń na temat jazdy w deszczu…
Autor: Michał Machowski

Michał






